
Elektroniczne owady, egzoszkielet zwiększający wytrzymałość, sanitariusze-cyborgi i lasery wychodzą ze świata science-fiction do świata rzeczywistego. Współcześni żołnierze mają do dyspozycji cały arsenał elektronicznych urządzeń, które dają możliwości, o jakich jeszcze 20 lat temu mówili jedynie pisarze. Pole walki coraz bardziej jest uzależnione od techniki. Człowiek też.
Firma Raytheon zaprezentowała swój projekt egzoszkieletu. Ma on być szyty na miarę dla przyszłych żołnierzy U.S Army. Specjalne czujniki i silniki zamontowane w kombinezonie pozwalają na podnoszenie dużych ciężarów (testerzy podnosili 100-kilogramowy ciężar 500 razy), zwiększają wytrzymałość, zręczność i celność. Jeśli dodamy do tego zintegrowany system Land Warrior, otrzymamy żołnierza, który wyglądem bardziej przypomina cyborga, niż człowieka.
![]() |
| Andros to taktyczny robot policyjnych saperów z Los Angeles. Potrafi strzelać śrutem, zwykłymi kulami, jak również wodą, a ponadto umie trzymać i manipulować podejrzanymi paczkami. Policjanci kierują Androsem z ciężarówki. |
Współczesny żołnierz nie jest jeszcze chodzącym robocopem, ale rozwój cywilizacji nasuwa refleksje, jak głęboko technika może zastąpić umysł ludzki. Komputery potrafią dziś odczytać decyzję, jaką podejmie człowiek, zanim dotrze ona do świadomości. Być może w przyszłości takie decyzje będą oceniane przez maszyny, które następnie sprawdzą, czy dany pomysł jest warty realizacji. Już teraz istnieją bombowce, takie jak Taranis, czy MQ-9 które częściowo same potrafią myśleć. Temu ostatniemu udało się już nawet pomyślnie wykonać misję. W kwietniu Izrael zaprezentował robota, który sam patroluje, rozpoznaje zagrożenie i alarmuje dowódców.Dlatego coraz częściej pojawiają się sugestie, że to roboty będą za nas prowadzić wojny. Pomysł zaś, że te maszyny wystąpią przeciwko swoim stworzycielom, jest stary jak stara jest cywilizacja technologiczna.
Póki co roboty są kompanami, które raczej posłusznie wykonują polecenia, niż myślą samodzielnie. Służą głównie do przenoszenia ciężkiego sprzętu, obserwacji szczególnie niebezpiecznego terenu i analizowania go pod względem strategicznym. Angielska firma BAE Systems przedsięwzięła niedawno produkcję elektrycznych owadów. Będą one wyposażone w kamery i specjalne detektory, zdolne do wykrycia broni biologicznej, chemicznej i radioaktywnej. Dzięki temu zaś, że wyglądem nie będą się właściwie różniły od swoich naturalnych oryginałów, wróg nawet nie zorientuje się, że jest śledzony.
![]() |
![]() |
| Widok egzoszkieletu z tyłu. | Egzoszkielet firmy Raytheon w akcji |
Niesamowitą umiejętnością utrzymania równowagi może pochwalić się robot BigDog. 70-kilogramowy piesek, napędzany silnikiem spalinowym może przenosić ciężary dwa razy większe od siebie, a dzięki wbudowanemu komputerowi, utrzymuje równowagę w najtrudniejszym terenie.
Maszyny będą też mogły zastąpić sanitariuszy na polu walki. Firma Vecna rok temu zaprezentowała robota Bear, który jednym, płynnym ruchem może podnieść 130-kilogramowy ciężar, wejść po schodach, przejść przez drzwi i przenieść rannego w bezpieczne miejsce.
Ale roboty nie tylko obserwują i dźwigają ciężary, ale też strzelają. SWORD to seria półautomatycznych robotów, które nie tylko rozpoznają teren i nieprzyjaciela, ale też, kierowane ręką ludzką, mogą go zestrzelić. Pierwsze kroki zrobiły w Iraku i okazało się, że mają tendencję do utraty kontroli z kierującym nimi żołnierzem, więc nadal są w fazie testów.
Inwestuje się nie tylko w roboty, ale też w broń która ma coraz większą siłę rażenia. Proch, który w wojsku wykorzystywany jest od IX wieku (do dziś był udoskonalany) pomału odchodzi do lamusa Pentagon np. już teraz pracuje nad działkiem, które do wystrzelenia pocisku wykorzystuje elektromagnes. Dzięki temu ryzyko eksplozji na pokładzie spada do zera, a zasięg działa wynosić ma ponad 200 mil morskich.
Co prawda żołnierze nie będą raczej w przyszłości korzystać z laserowych mieczy, ale sam laser na pewno znajdzie zastosowanie w nowoczesnej armii. Wbrew pozorom nie muszą one służyć do zabijania, ale np. do zestrzeliwania artyleryjskich rakiet, lub niszczenia urządzeń optycznych. Co ciekawe, taki mechanizm planuje się też wprowadzić do samolotów cywilnych.
Póki co roboty nie są więc same w sobie zagrożeniem dla człowieka, bo do samodzielności jeszcze im trochę brakuje. Problem polega na tym, że broń jest coraz łatwiej dostępna, a maszyny coraz tańsze i prostsze w obsłudze. Według Ereza Peleda, szefa G-Nius Unmanned Ground Systems, firmy, która pracuje nad produkcją izraelskiego robota, do sterowania takimi maszynami wystarczy umiejętność obsługi Play Station. Dlatego eksperci zauważają, że nowe technologie mogą bardzo szybko dostać się w ręce terrorystów. Ostrzega przed tym brytyjski profesor robotyki Noel Sharkey. To co jest na polu bitwy jest inspiracją dla amatorów. Gdy nowa broń wchodzi do użytku, łatwo można ją skopiować. Jak długo to potrwa, nim terroryści zaczną jej używać? - martwi się brytyjski ekspert.
