
Wojownicy ze stali i procesorów, wyposażeni w sztuczne sumienie, mogą być bardziej humanitarni niż żołnierze z krwi i kości.
W wojnach przyszłości maszyny mają walczyć przeciwko ludziom. Pierwsi trzej stalowi żołnierze ruszyli do walki już w połowie czerwca, niezauważeni przez opinię publiczną. Ich zadaniem jest rozprawianie się z buntownikami w Iraku. Zabijające automaty, wysokości jednego metra, mają na sobie kamuflaż pustynny, poruszają się na gąsienicach i widzą także w ciemnościach oczami pięciu kamer. Prowadzone jakby czarodziejską ręką, nakierowują swoje czarne karabiny maszynowe typu M249 na cel.
![]() |
| Logistyczny robot wielozadaniowy MULE |
- To pierwszy w historii wojen uzbrojony robot - mówi inżynier Charles Dean z firmy, która je wyprodukowała - Foster-Miller z siedzibą w Waltham w stanie Massachusetts. Wraz z 70 pracownikami działu czeka w napięciu na wiadomości, jak wiedzie się na froncie ich trzem podopiecznym ze stali. Wypełniają tajną misję, dlatego w firmie jeszcze nie wiedzą, czy wehikuł ochrzczony imieniem "Swords" już zabił w potyczce ludzi (nazwa to skrót od Special Weapons Observation Remote Reconnaissance Direct Action System - przyp. Onet).
Wydaje się tylko kwestią czasu, kiedy owe trzy roboty bojowe otrzymają do towarzystwa kolejne zautomatyzowane twory. Amerykańscy wojskowi testują obecnie bezzałogowy pojazd stalowy o nazwie "Gladiator", skonstruowany przez naukowców w Carnegie Mellon University Robotics Institute w Pittsburgu w stanie Pennsylwania. Robot, ważący ponad tonę, może wspinać się na swoich gumowych oponach na wzniesienia o pochyleniu do 60 procent. Siły zbrojne USA wyposażyły prototyp w kamerę i zdalnie sterowany karabin maszynowy typu M240.
- Strzelaliśmy już z niego wystarczająco dużo - mówi amerykański pułkownik Terry Griffin, który przewodzi wspólnemu robotowemu programowi korpusów armii i piechoty morskiej. Jeśli dalsze testy przebiegną pomyślnie, czterokołowa wersja Gladiatora mogłaby wyruszyć do Iraku w przyszłym roku (o ile amerykańskie oddziały jeszcze będą tam stacjonować).
Robot bojowy, mówi Griffin, może rozpędzać skupiska niepożądanych osób w trzech stopniach eskalacji: najpierw wydaje przez głośnik ostrzeżenia, potem do akcji wchodzą gumowe pociski, na koniec karabin maszynowy strzela ostrą amunicją.
Ponad 50 lat po tym, jak Isaac Asimow w klasyku "Ja, robot" uświadamiał nam, że maszyna nigdy nie powinna wyrządzać człowiekowi zła, rozwój zautomatyzowanych zabójców jest już nie do powstrzymania. Swords i Gladiator zwiastują nowy rodzaj prowadzenia wojen - zabijanie w coraz większym stopniu przekazuje się maszynom.
Uzbrojone automaty "wkraczają na obecne pola walki, a na przyszłych będą maksymalnie rozpowszechnione" - można przeczytać w wewnętrznym piśmie U. S. Army. Koszt realizacji programu modernizacyjnego "Future Combat System", opracowanego przez Pentagon, szacuje się na 200 miliardów dolarów. Do roku 2015 roboty mają zastąpić jedną trzecią pojazdów opancerzonych i broni.
![]() |
| Bezzałogowy samolot Predator |
Również w Izraelu widoczna jest tendencja do zautomatyzowanego prowadzenia działań wojennych. Wzdłuż 60-kilometrowej strefy Gazy pojawiają się zrobotyzowani strzelcy. Zbudowane przez izraelski koncern zbrojeniowy Rafael stacjonarne systemy "See-Shoot" (widzę-strzelam), dysponują bronią maszynową z kamerami. Jej zasięg wynosi 1500 metrów.
Z militarnego punktu widzenia wiele przemawia za wkroczeniem stalowych żołnierzy: nie odczuwają lęku i nigdy się nie męczą. Zabijają bez wahania, a ich stratę w walce - w odróżnieniu od żołnierzy z krwi i kości - łatwo przeboleć. Nowego Swordsa można sobie sprawić za około 150 tys. dolarów. Politycy i generałowie nie muszą się więc obawiać protestów społecznych - któż opłakuje poległych w boju kolegów z blachy?
![]() |
| Robot Dragon |
Żołnierze-maszyny nadal muszą ściśle stosować się do poleceń swych przełożonych - ludzi. Może więc upłynąć trochę czasu, zanim przeciwko ludzkości ruszą humanoidalni mordercy pokroju Robocopa lub Terminatora. - Nie istnieją żadne bariery naukowe, które mogłyby stanąć na przeszkodzie powstaniu autonomicznych robotów bojowych - twierdzi Ronald Arkin z Georgia Institute of Technology w Atlancie. Ten ekspert od robotyki chce zapobiec urzeczywistnieniu się ponurych filmowych wizji. Za pomocą sondażu w internecie (www.cc.gatech.edu/projects/ robotsurvey/derspiegel.html) stara się obecnie wyrobić sobie pogląd, co właściwie sądzą o autonomicznych maszynach zabijających wojskowi, politycy i badacze zajmujący się robotami, a także zwykli obywatele. Jakich zasad etycznych powinny przestrzegać te automaty, gdy zostaną wysłane na wojnę? Arkin opracowuje ponadto program, za pośrednictwem którego można by przenieść taki kodeks postępowania na maszyny - rodzaj sumienia dla stalowych żołnierzy

