
Pięciotonowy robot o imieniu Enryu wyprodukowany przez japońską firmę Tmsuk mierzy 11,5 stóp wysokości i jest wystarczająco silny, aby podnieść swoimi ramionami mały samochód pasażerski. Japończycy skonstruowali tego robota do pomocy przy wyciąganiu samochodów z głębokich zasp śniegu. Enryu może okazać się bardzo przydatny w tych regionach Japonii, które są najbardziej narażone na lawiny śniegowe, co ma szczególne znaczenie biorąc pod uwagę fakt, iż podczas zimy 2005/2006 (budowę Enryu rozpoczęto w 2005 roku) w Japonii spadło najwięcej śniegu od dziesięcioleci.
| Enryu | |
![]() |
|
Robot wyposażony w 7 kamer posiada dwa, hydraulicznie sterowane ramiona o zasięgu 16 stóp. Każde z nich może podnieść ciężar o masie około 500 kg. W testach Enryu z powodzeniem wyciągnął samochód z głębokiej zaspy śniegowo - lodowej. Zewnętrzna konstrukcja robota przypomina czołg. Porusza się na taśmach gąsienicowych. Istnieje możliwość zdalnego sterowania urządzeniem. Pierwotnie robot miał być przeznaczony jako pomoc w operacjach ratunkowych po trzęsieniach ziemi. Inżynierowie stwierdzili jednak, że w obliczu coraz większych problemów jakie sprawia zima i obfite opady śniegu należy zmienić zastosowanie Enryu.
Inne potencjalne zastosowania dla Enryu to wkraczanie do płonących budynków i podnoszenie ciężkich ładunków.
W dosłownym tłumaczeniu Enryu znaczy "ratujący smok".
W lipcu 2007 roku Tmsuk ogłosił premierę nowej wersji robota ratunkowego Enryu: T-53. Premiera miała miejsce dzień po tym jak ogromne trzęsienie ziemi nawiedziło Prefekturę Niigata w centralnej Japonii. Trzy tygodnie później, firma skierowała swojego nowego robota w rejon katastrofy, by pomógł w porządkowaniu gruzów.
T-53 waży blisko trzy tony, zasilany jest chłodzonym wodą, trzycylindrowym silnikiem diesela i kosztował będzie około 320 tysięcy dolarów.
Chociaż jest mniejszy niż jego poprzednik, T-52, wykonuje te same zadania co jego starszy brat. Przedziera się przez zmiażdżone samochody, budynki i gruzy, by ratować ludzi z katastrof takich jak ta w Niigata.
System sterowania wymagający operatora, czyni T-53 bardziej pancerzem, albo ciężarówką, niż prawdziwym robotem. Specjalnie przeszkolony operator siedzi w kabinie tuż za ramionami i steruje nimi poruszając swoimi własnymi. Robot powtarza gesty swojego operatora tak, że wspólnie pracują porządkując gruzy.
Dla bezpieczeństwa, ramiona Enryu poruszają się wolniej niż ramiona operatora. Ten potężny destruktywny mechanoid może pracować nawet do sześciu godzin bez przerwy.
Innymi technologiami zastosowanymi w T-53 są: system kilku kamer do obserwowania miejsca katastrofy, oraz możliwość sterowania bezprzewodowego Wi-Fi w sytuacjach, gdy posłanie do akcji na miejscu operatora byłoby zbyt niebezpieczne.



źródło: MSNBC
ostatnia aktualizacja: 2010
